Wydrukuj tę stronę

Gdy syn nie chce chodzić do kościoła

Wielu rodziców żali się, że ich dorastające dzieci nie chcą chodzić do kościoła. Próbują wywrzeć na nich presję, by poszły wreszcie do spowiedzi, by uczestniczyły we Mszy świętej. Od samego rana w niedzielę zaczyna się „gderanie” matki i stanowczy opór zbliżającego się do pełnoletniości syna.

 

 

Wiele matek nie ustaje w modlitwie i naleganiach. Nieraz próbują przekonać płaczem lub szantażem. Czynią to z troski o przyszłość syna lub córki. Pragną, by ich dzieci były kiedyś przykładem wiary dla swojego potomstwa. Czasem sięgają do gróźb, czasem starają się wzbudzić w nich poczucie winy. Ale czy mają rację? Kiedyś pomagałem proboszczowi podczas kolędy. Zapukałem do kolejnych drzwi w dużym bloku mieszkalnym, spodziewając się samotnej pani w średni wieku. Otworzył mi czterdziestoletni mężczyzna i poprosił do środka. – Proszę księdza, moja mama trafiła do szpitala. Nie wiem, jak długo jeszcze pożyje. Prosiła mnie, abym w jej mieszkaniu poczekał na księdza. Mieszkam w sąsiedniej miejscowości, ale wiem, jak ważna była dla niej tegoroczna wizyta księdza. Dlatego przyjechałem.

 

Moja mama zawsze modliła się, bym był dobrym człowiekiem, bym był zdrowy i mądry. Teraz ja chcę się z księdzem pomodlić o jej zdrowie. Czy nie przeszkadza księdzu, że jestem ateistą?

Spojrzałem na jego szklące się od wzruszenia oczy i zrobiłem znak krzyża. Przeżegnał się razem ze mną i nie czekając, rozpoczął „Ojcze nasz, któryś jest...”. Modliliśmy się razem, wpatrzeni w ustawiony między palącymi się świecami krucyfiks. Sam wszystko przygotował na moją wizytę.

 

Jestem przekonany, że ta modlitwa ateisty kochającego swoją matkę i zaskoczonego księdza była miła Bogu. Wierzę, że On zatroszczy się o to, by ów człowiek doświadczył Jego miłości. A cóż więcej do wiary potrzeba?

Groźbami i emocjonalnym szantażem można osiągnąć jedynie posłuszeństwo, ale takie metody nigdy nie doprowadzą do pogłębienia więzi z rodzicami, a tym bardziej z Bogiem. Gdy kolejna matka pyta mnie, co ma zrobić, by jej dorosły syn zaczął znów chodzić do kościoła, mam jedną odpowiedź: Módl się z miłością i nie ustawaj, nie przestawaj towarzyszyć mu modlitwą w jego pogmatwanym, być może, życiu.

To wystarczy, bo MIŁOŚĆ JEST WIĘKSZA OD WIARY. Cierpliwy Bóg sam twego syna odnajdzie. Jemu bardziej na nim zależy niż tobie.

 

szum 121

 

 

 

 

 

Szczególnie polecamy książkę o. Wojciecha Żmudzińskiego "Niebo jest w nas", która pokazuje, jak można spotkać Boga w drugim człowieku. Autor dzieli się w niej doświadczeniem Bożej miłości. Więcej - tutaj!

 

 

 

 

(zamieszczono 2014-01-29)

Ostatnio zmieniany piątek, 04 październik 2019 18:39
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Wojciech Żmudziński SJ

Biblista i pedagog, założyciel Centrum Kształcenia Liderów i Wychowawców im. Pedro Arrupe.
Autor książki: Rodzice dodający skrzydeł.

Najnowsze od Wojciech Żmudziński SJ