Wydrukuj tę stronę

Jak wychowywać mocarzy duchowych

Przekonałem się, że dziecko trzeba traktować poważnie, jak dorosłego człowieka. Trzeba mu mówić o trudnych prawdach wiary, ale jego językiem. Warto też wzbudzać w nim pragnienia: „Wiesz, że Duch Jezusa może do ciebie przyjść i sprawić, że Pan Jezus będzie dla ciebie żywy i bardzo bliski? Chciałbyś tego?”. Przecież chrzest w Duchu Świętym jest także dla dzieci!

 

 

 

W tym roku byłem na rekolekcjach w San Giovanni Rotondo we Włoszech, we wspólnocie charyzmatycznej, która przeżywała trzydziestolecie swojej działalności. Rekolekcje dla dorosłych prowadził tam José H. Prado Flores, a równolegle trwały rekolekcje dla dzieci członków tej wspólnoty, w podziale na dwie grupy wiekowe: 4-6 lat oraz 7-12 lat. Zajmowały się nimi trzy osoby z brazylijskiej Szkoły Nowej Ewangelizacji św. Andrzeja. Kerygmat dla dzieci był przedstawiony w sposób bardzo aktywny. To był piękny czas, a malcy łapali główne prawdy wiary bez problemu. W pewnym momencie uczestnicy byli zaproszeni, by podchodzić do siebie nawzajem i mówić np.: „Jezus jest Panem” lub: „Jezus cię zbawił”. Gdy taki pięcioletni brzdąc podchodzi do ciebie i ogłasza, że Jezus cię zbawił – to jest mocne doświadczenie! W końcu przyszedł czas na modlitwę o wylanie Ducha Świętego. Patrzyłem z zaskoczeniem na młodsze dzieci – kołysały się, jakby przechodziła po nich delikatna fala powiewu. Każdy z nas był dotknięty Duchem Świętym, to było bardzo realne doświadczenie. Pewien czterolatek położył rękę na czole dorosłego, który opowiadał potem, jak poczuł przepełniającą go moc Ducha Świętego…

 

I kto tu jest świątynią Ducha?

W Poznaniu działa wspólnota „Poznanie”, której charyzmatem jest uwielbienie i wstawiennictwo. Jedno z małżeństw z naszej wspólnoty było na rekolekcjach z o. Johnem Bashoborą w Pile. Ojciec podszedł do nich, położył rękę na czteroletnim Jeremim i powiedział, że to jest szczególne dziecko. I to prawda! Czasem, kiedy odwiedzam rodziców, to przed wyjściem podchodzę do niego i proszę: „Jeremi, zrób mi krzyżyk na czole”. Za pierwszym razem, gdy to zrobił – ledwo się na nogach utrzymałem, tak mną zachwiało. Kiedyś jego mama zauważyła, że Jeremi (wtedy trzyletni) bazgroli jej coś po Piśmie świętym. Trochę się zirytowała i odebrała mu je. Patrzy, a tu syn zaznaczył jej w Księdze Ezechiela fragment: „I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali” (Ez 36,26-27). Najciekawsze jest to, że jakiś czas później otrzymała dokładnie te same słowa podczas spowiedzi świętej! Ostatnio miałem też doświadczenie z Jeremim, który w domu „spoczął w Duchu Świętym” w ramionach mamy. A kiedy się przebudził – zapytał mamę, czy to prawda, że Pan Jezus go podnosi, kiedy on upada. Mama potwierdziła. A potem sobie zdała sprawę, że imię Jeremiasz oznacza: „Bóg podnosi z nędzy i upadku”! Innym razem, kiedy już się „przebudził”, powiedział: – Mamo ale miałem przygodę! Siostra Jeremiego, sześcioletnia Kalinka, prorokuje. W pewien niedzielny poranek weszła rodzicom do łóżka i powiedziała: – Kocham was. A potem dodała: – Tak jak ukochałem swojego Syna. Nasze wspólnotowe dzieci to zwykłe i normalne maluchy, ale szybko rozwijają się duchowo, ponieważ ich rodzice żyją w Duchu Świętym. A nie są oni wcale dewocyjni – normalnie funkcjonują w świecie, a przy tym modlą się i przebywają ze Słowem Bożym. Dzieci dorastają w tej atmosferze i niedługo pewnie same będą prowadziły wspólnotowe uwielbienie na spotkaniach modlitewnych. Nie będziemy z tym czekać, aż skończą 18 lat.

 

Masz w niebie prawdziwego Tatę

Jak przygotowujemy nasze dzieci do chrztu w Duchu Świętym? Nie robimy nic specjalnego – one po prostu są obecne na spotkaniach. Nawet kilkumiesięczne maluchy są ciche i spokojne. Przecież w łonie mamy też chodziły na spotkania modlitewne, więc ta atmosfera jest im znana. Już wtedy były dotykane przez Jezusa. Gdybym miał przygotować dziecko do chrztu w Duchu Świętym, to opowiedziałbym mu Dobrą Nowinę mniej więcej tak: „Pan Bóg jest miłością i bardzo mocno cię kocha. Pismo święte uczy, że wszyscy czasem robimy rzeczy, których nie powinniśmy robić. Bóg nas kocha i nie chce nas za to karać, dlatego posłał Jezusa. On przyjął nasze grzechy i umarł naszą śmiercią. A potem zmartwychwstał i teraz żyje, siedząc po prawicy Ojca. Jeśli teraz ktoś zrobi coś złego, ale naprawdę za to żałuje i wierzy w to, co Jezus zrobił dla niego na krzyżu – może przyjść do Boga, wyznać Mu swoje grzechy i Bóg zmyje to krwią Jezusa. Odwróć się więc od tego, co złego robisz, żałuj i postanów, że nie będziesz tego robił – a Bóg ci przebaczy. Jezus nas zbawił. A zbawienie oznacza, że dostałeś przebaczenie dzięki temu, co zrobił dla ciebie Jezus, że masz w niebie Tatę, który cię kocha, i że nie pójdziesz do piekła. A Ojciec i Syn nie chcą, byśmy zostali sami, dlatego posyłają do nas Ducha Świętego. On jest doświadczeniem i wylaniem tej Bożej miłości, jaka jest pomiędzy Ojcem a Synem. Duch Święty jest osobą, z którą można się zaprzyjaźnić. On będzie ci pomagał, abyś był podobny do Pana Jezusa. Jeśli chcesz – możemy się pomodlić o Niego dla ciebie...”.

 

Mamo, teraz rozmawiam z Bogiem!

Każdego dnia możemy mieć doświadczenie Ducha Świętego, więc dlaczego mielibyśmy odmawiać tego doświadczenia dzieciom? Najcenniejszym owocem przyjęcia Ducha Świętego jest żywa modlitwa, głód Słowa Bożego, głębsze podejście do sakramentów… Jeśli więc chcesz, aby twoje dziecko doświadczyło Go osobiście – zapytaj, czy chce o Niego poprosić. Jeśli się zgodzi, zaproponuj: „Pomódlmy się o to, żeby Pan Bóg nas dotknął swoją miłością”. Dzieci muszą widzieć, że to jest namacalne doświadczenie – pomimo że jest to równocześnie misterium, którego nigdy nie odkryjemy do końca. Powinniśmy wychowywać małych mocarzy duchowych, od początku wyrabiać w nich pragnienie modlitwy. Wtedy dla dziecka czymś naturalnym jest, że przychodzi i mówi: – Mamo, teraz przez pięć minut do mnie nie mów, bo będę się modlił. I własnymi słowami rozmawia z Panem Bogiem. I samo doświadcza, że jego kontakt z Nim jest czymś naturalnym. A wtedy Pan Bóg będzie z nim robił piękne rzeczy. Myślę, że w Kościele powinniśmy odchodzić od tego, żeby dzieci zabawiać – tę rolę pełnią przedszkola i place zabaw. Natomiast Kościół ma być miejscem wyposażania dzieci w dary i moc Ducha Świętego!

 

Wysłuchała: Anna Lasoń-Zygadlewicz

 szum 123

 

 

 

Czy masz w domu potencjalnego „mocarza duchowego”? Pomóż mu w rozeznawaniu. Pełna rysunków historia małego Ignacego, który miał problem z przebaczeniem, będzie dla twojego dziecka podpowiedzą w wyborze, czyjego głosu chce słuchać: anioła stróża czy złego ducha? - "Ignacy i drogocenny skarb" - Giga i Malwa. Więcej tutaj!

 

 

 

(zamieszczono 2015-04-24)

Ostatnio zmieniany piątek, 04 październik 2019 18:44
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Artykuły powiązane