Rodzina i związki

Małżeństwo, przyjaźń, miłość, zakochanie, seks, przebaczenie, uczucia i emocje .

Szkoła Karola

Nigdy nie byłam różańcowa ani Maryjna. Maryja kojarzyła mi się z tradycją, a nie z żywą wiarą – z klepaniem różańca, „Bozią” i „Maryjką” w chuścinie, która jest tak pokorna, że daje sobą pomiatać i rozstawiać się po kątach. Tak mi Ją pokazano. Nie chciałam być taka. Myślę więc, że w jakiś sposób robiłam wszystko, by nie być jak Ona. Źle mi się kojarzyła.

 Przyszedł czas, gdy moje pomysły, strategie i moje życiowe „know-how” okazało się nieskuteczne. Jak w efekcie domina, padały po kolei wszystkie sfery mojego życia: osobista, zawodowa, rodzinna. A przecież dotąd byłam panią sytuacji, z przygotowanym planem A i planem B na każdą trudność! Nagle straciłam kontrolę i nie wiedziałam, co robić. Każde staranie, jakie podejmowałam, spełzało na niczym. Byłam bezsilna. Nie potrafiłam naprawić tego, co zepsułam, i nie mogłam zrozumieć, dlaczego tak się stało i co się dzieje. Przyszedł czas, gdy moje pomysły, strategie i moje życiowe „know-how” okazało się nieskuteczne. Jak w efekcie domina, padały po kolei wszystkie sfery mojego życia: osobista, zawodowa, rodzinna. A przecież dotąd byłam panią sytuacji, z przygotowanym planem A i planem B na każdą trudność! Nagle straciłam kontrolę i nie wiedziałam, co robić. Każde staranie, jakie podejmowałam, spełzało na niczym. Byłam bezsilna. Nie potrafiłam naprawić tego, co zepsułam, i nie mogłam zrozumieć, dlaczego tak się stało i co się dzieje. 


Rozpoczął się czas mojego nawrócenia, czyli poznawania Jezusa. Ale do głowy mi nie przyszło, że ta droga zaprowadzi mnie też do Maryi. 


Maryja zaczęła pojawiać się w moich myślach wtedy, gdy przyszedł kryzys macierzyński. Gdy nie wiedziałam, co zrobić, by mój syn (wówczas sześcioletni) zaufał Jezusowi. Wiedziałam, że to konsekwencja moich grzechów i mojego dawnego stylu życia. Liczyłam na to, że moje nawrócenie z dnia na dzień przemieni jego serce. Dawałam świadectwo najpiękniej jak umiałam – codziennym życiem, przebaczeniem, ale to „nie działało”. Gdy Karol miał 9 lat, powiedział, że nie chce iść do I Komunii. Wyjaśnił powody i były to mocne słowa jak na dziewięciolatka. Wiedziałam, że wpływ na to mają jego koledzy z klasy, najlepsi przyjaciele, ale też rozpad rodziny. Spowiednik powiedział mi: „Jeśli jest w nim aż tak silna niechęć, nie posyłaj go do Komunii”. Byłam w szoku! Ja, neofitka i entuzjastka sakramentów, mam pozwolić na to, by mój syn nie przystąpił do I Komunii Świętej? Miałam ogromne poczucie winy… Zawiodłam. Co ze mnie za matka? Posłuszna spowiednikowi, powiedziałam synowi, że jeśli jest tak bardzo na „nie”, to nie pójdzie do Komunii. Wyjaśniłam mu, jak bardzo jest to dla mnie ważne, ale nie będę go zmuszać. Bo Bóg jest miłością. Nie chce niewolników i nie chce przymusu. Powiedziałam to z trudem i trochę wbrew sobie. Dałam mu jednak miesiąc na podjęcie ostatecznej decyzji. 


Miałam żal do siebie, że moje modlitwy są nieskuteczne, a wpływ środowiska i kolegów jest silniejszy niż moje świadectwo wiary. A przecież syn miał dopiero 9 lat, to co będzie potem? 

Na jednej z Mszy świętych usłyszałam pieśń, w której padły słowa „łamiąca strzały nieprzyjaciela, miażdżąca głowę węża…”. Byłam zadziwiona, że to pieśń o Maryi. Pierwszy raz zobaczyłam Ją z takiej perspektywy. Wtedy powiedziałam: „Maryjo, Ty jesteś najlepszą z matek. Ty tak wspaniale wychowywałaś swojego Syna… A ja zawiodłam. Oddaję Ci mojego syna. Ty go przekonaj. Ty go wychowuj. Powierzam Ci jego życie, jego serce, jego wiarę. Daj mi tylko siłę i cierpliwość”. Wtedy pojawiła się myśl o różańcu – to „staroświeckie narzędzie do klepania modlitw” przyjęłam jak ostatnią deskę ratunku. W marcu 2017 r. zawierzyłam mojego syna Maryi w Modlitwie Różańcowej Rodziców za Dzieci. Do tej modlitwy przekonały mnie dwie intencje: „O łaskę ochrony mojego dziecka przed złem, zwłaszcza tym, jakie może wypływać z moich słabości i grzechów” oraz „O dobre środowisko wzrastania dla mojego dziecka”.Wraz z zawierzeniem Karola Maryi, dostałam też siłę do rozmowy z jego tatą. Zapytałam, czy chce, aby nasz syn przystąpił do I Komunii Świętej. Odpowiedział, że tak. Poprosiłam więc, aby zabierał go chociaż w niedzielę do kościoła (sytuacja, gdy w weekend z mamą chodzi na Mszę, a w weekend z tatą nie chodzi, powoduje w nim zamieszanie). Niesamowite – wystarczyła jedna Msza święta, na którą ojciec zabrał syna i… tego samego dnia Karol powiedział, że już przemyślał sprawę i przystąpi do Komunii. Stało się to raptem w trzy dni po tym, jak podjęłam modlitwę różańcową. Maryjo, nie wiedziałam, że jesteś aż taka szybka! 


Od miesięcy walczyłam z myślą, że powinnam Karolowi zmienić szkołę, skoro w obecnej mój syn i jego koledzy zmagali się z frustracją, nudą i rozczarowaniem. Tylko na jaką? 


Gdzie go dowozić, przecież logistycznie nie dam rady. A jak trafi z deszczu pod rynnę? Poza tym, zabrać go z klasy, z którą ma więź, i przenieść do innej, równie zżytej, w której będzie tym „nowym”… Rozsądek podpowiadał, że trzeba go stąd zabrać, ale serce było pełne obaw. Odpuściłam.Na początku tego roku pojawiła się informacja, że jezuici otwierają w Łodzi szkołę podstawową. Poczułam w sercu zaproszenie. Wszystko pasowało – nowa szkoła, nowe klasy, nie będzie problemu z byciem „obcym”. W dodatku szkoła pod patronatem św. Ignacego, którego duchowością jestem zafascynowana. Pracować w niej będą nauczyciele ze wspólnoty „Mocni w Duchu” – mojej wspólnoty, w której wzrastam duchowo od sześciu lat. A lokalizacja szkoły to 15 minut spacerem od domu! Niestety okazało się, że to tylko marzenie – wysokość czesnego była dla mnie nie do udźwignięcia. Jednak dwa dni później o. Remi ogłosił w internecie, że czesne zostało obniżone. Wtedy wiedziałam już, że to będzie najlepsza inwestycja z „500+”, jaką mogę dać synowi. Wątpliwości jednak nie brakowało: czy to ma sens, by zmieniać szkołę od siódmej klasy, tylko na dwa lata? A jak to będzie niewypał? Zapytałam syna, co on o tym myśli. Byłam przekonana, że zareaguje negatywnie – bo koledzy, bo przyjaciele… A on, o dziwo, powiedział: „W sumie, czemu nie? U Mocnych w Duchu jest zawsze fajna atmosfera” (miał na myśli próby wokalne szkoły posługi, na które kilka razy go zabrałam). Na korzyść nowej szkoły przemawiał też mundurek w formie stylowej bluzy z kapturem („A jak się nie dostanę do tej szkoły, to mi kupisz taką super bluzę?”), rozpoczęcie lekcji od 9.00 rano oraz… kebab w pobliżu. To są priorytety dwunastolatka! Ja jednak nadal miałam wątpliwości i mnóstwo obaw. 

Pewnego dnia, na modlitwie różańcowej przyszła odpowiedź: „Proszę o dobre środowisko wzrastania dla dziecka…”. Przecież ta szkoła to odpowiedź Maryi na tę codzienną, trwającą od trzech lat modlitwę!


Czy mogę mieć jeszcze jakieś wątpliwości? Być może przez 3 lata tworzyły się okoliczności, by szkoła mogła powstać, a mój syn mógł w niej wzrastać. To będą tylko dwa lata nauki. Po ludzku – czas edukacji bardzo krótki. Wierzę jednak, że w tym okresie wydarzy się bardzo wiele. Jestem o tym przekonana, bo to szkoła ofiarowana mojemu dziecku przez ręce Maryi i za sprawą modlitwy różańcowej. Od tego momentu pojawiają się już tylko same potwierdzenia, że jest to decyzja zgodna z wolą Bożą. I nie mam już co do tego wątpliwości. 

Agata

 

Szkoła Podstawowa im. św. Ignacego Loyoli w Łodzi jest dwujęzyczną, prywatną szkołą katolicką, realizującą model pedagogii ignacjańskiej. Święty Ignacy, założyciel zakonu jezuitów, doceniał znaczenie pracy z młodymi ludźmi, aby wychowywać pokolenia przyszłych liderów. Zakładał kolejne szkoły, by łączyć w edukacji katolickie wartości z wysokim poziomem wiedzy o świecie. Ich tradycja jest wciąż żywa w kilkaset lat później, na wszystkich kontynentach.Szkoła Podstawowa im. św. Ignacego Loyoli w Łodzi jest dwujęzyczną, prywatną szkołą katolicką, realizującą model pedagogii ignacjańskiej. Święty Ignacy, założyciel zakonu jezuitów, doceniał znaczenie pracy z młodymi ludźmi, aby wychowywać pokolenia przyszłych liderów. Zakładał kolejne szkoły, by łączyć w edukacji katolickie wartości z wysokim poziomem wiedzy o świecie. Ich tradycja jest wciąż żywa w kilkaset lat później, na wszystkich kontynentach.Atmosferę naszej szkoły tworzy wyjątkowa kadra nauczycieli – przyjaznych uczniom i podchodzących z pasją do swojego zawodu. Naszą misją jest realizacja tradycji nauczania jezuickiego, u których postaw leżą uniwersalne wartości: prawda, piękno i dobro. Dołożymy wszelkich starań, aby uczniowie opuszczający mury naszej szkoły byli osobami gotowymi do roztropnego podejmowania życiowych decyzji. Serdecznie zapraszamy dzieci do naszej szkoły podstawowej. Więcej informacji znajdziecie na stronie: www.szkolawlodzi.jezuici.pl

 

szum 159

 

 

kafelek ksiazka tato czy Bó istnieje

  • sierpień 27, 2020
  • 403
Ostatnio zmieniany piątek, 04 wrzesień 2020 10:06
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

banery na strona szum5

banery na strona szum b

banery na strona szum4

banery na strona szum3

banery na strona szum

banery na strona szum2

banery na strona szum7

banery na strona szum8