Wydrukuj tę stronę

Chwilowe uzdrowienie?

Moja znajoma Krystyna od jakiegoś czasu choruje na kręgosłup. Kilkanaście tygodni temu bóle nasiliły się tak bardzo, że chora z trudem się poruszała. Wówczas za namową rodziny pojechała na spotkanie Zielonoświątkowców. W programie była modlitwa o uzdrowienie. Entuzjazm, spontaniczność towarzyszące modlitwom i pieśniom wywarły na Krysi duże wrażenie. Gdy spotkanie dobiegło końca okazało się, że Krysia jest w stanie nie tylko dojść do samochodu, lecz biec w kierunku prowadzących spotkanie. Zielonoświątkowcy widząc, co się dzieje, dziękowali Bogu za udrowienie Krysi. Dwa dni po tym wydarzeniu bóle znów powróciły. Dziś moja znajoma jest w szpitalu. Czeka na operację. Cierpi i modli się. Nie traci wiary. A ja pytam: Czy Jezus uzdrowił wtedy Krysię? Dziękuję za odpowiedź. Beata

 

Na temat uzdrowień mogę Ci zaświadczyć, że zdarzają się rzeczywiście, także u Zielonoświątkowców, lecz tu nie ma jakichś sztywnych reguł. Każde uzdrowienie jest niczym nieskrępowanym darem łaski i wymaga głębszego rozeznania. Czy w przypadku Krysi było to rzeczywiste uzdrowienie? Fakty zdają się tego nie potwierdzać. Może się zdarzyć, że nagłe polepszenie stanu zdrowia podczas spotkania modlitewnego jest skutkiem wywołanych silnych emocji. Sama wspominasz, że „entuzjazm, spontaniczność towarzyszące modlitwom i pieśniom wywarły na Krysi duże wrażenie”. Spontaniczna modlitwa dziękczynna za dokonane „uzdrowienie” ludzi obecnych na spotkaniu, wynikała raczej z emocjonalnego odruchu niż z jakiegoś głębszego rozeznania, to jeszcze bardziej mogło wprowadzić Krysię w błąd.

Dla mnie ważne by było samo doświadczenie Krysi. Czy coś odczuła podczas modlitwy, czy doświadczyła jakiegoś Bożego działania? Jak ona sama odbiera całe to zdarzenie? Znam przypadek, gdy nawet krótkotrwałe „uzdrowienie”, było dla pewnej osoby miejscem intymnego spotkania z Jezusem, spotkania, które zapoczątkowało prawdziwą przemianę wewnętrzną. Uzdrowienie fizyczne nie jest istotą chrześcijaństwa. Istotą jest wierność Bogu, szukanie Jego woli i pragnienie jej wypełniania. Uzdrowienia są czymś niejako „przy okazji”. Potwierdzają one moc Ewangelii, powodują wzmocnienie wiary, ale to komu i kiedy są udzielane, jest sprawą woli Bożej. Marny byłby to chrześcijanin, który swoją wierność Bogu uzależniałby tylko od tego, czy Bóg wysłuchuje jego próśb w taki sposób, w jaki człowiek sobie tego życzy. Oczywiście przyjęcie cierpienia jest rzeczą trudną i w różnych trudnościach zdrowotnych trzeba się modlić o uzdrowienie, ale w tej modlitwie trzeba zdać się na wolę Bożą, bo może właśnie cierpienie ma być dla kogoś najpewniejszą drogą duchowego wzrostu...

Cezary Sękalski

 

Polecamy książkę o. Remigiusza Recława SJ "Jezus uzdrawia dziś".

 Więcej - kliknij tutaj.

Dział: Charyzmaty
Ostatnio zmieniany środa, 28 sierpień 2019 16:43
Oceń ten artykuł
(0 głosów)