Wydrukuj tę stronę

Czego unikać w wychowaniu dzieci?

Filozofia sukcesuNajbardziej powinni się o swoje dzieci obawiać ci rodzice, którym się wszystko w życiu udaje. Marek odpowiadając na pytanie „dlaczego zaczął brać”, opowiedział mi o swoim ojcu i jego ciągłych sukcesach. Już w szkole podstawowej matka pokazywała mu szkolne świadectwa ojca, wyróżnienia jakie zdobywał i dawała wyraz swojemu niezadowoleniu, gdy Marek przynosił oceny dostateczne. Ojciec nigdy nie przyznawał się do porażek i dawał siebie za przykład człowieka, któremu się w życiu powiodło.

Jak będziesz pracował tak jak ja, to też do czegoś dojdziesz – mówił.

Lansowanie filozofii sukcesu pogłębia przepaść, jaka dzieli poszukującego nastolatka od wszechwiedzącego i bezbłędnego rodzica. Marek chciał sprostać oczekiwaniom swoich rodziców, ale to mu nie wychodziło. Wreszcie doszedł do wniosku, że jest nieudacznikiem i przestało mu na czymkolwiek zależeć. Ale nie do końca. Wciąż jednak jakiś wewnętrzny głos powtarzał mu do znudzenia: musisz być najlepszy, musisz zwyciężyć, musisz mieć najlepszą ocenę, nie możesz popełnić błędu, musisz być jak ojciec. Niepokój dziecka, które próbuje za wszelką cenę odpowiedzieć na oczekiwania rodziców, doprowadza go do ucieczki w nerwicę lub do szukania akceptacji w nieformalnych grupach. Tak wychowywane dziecko nie uczy się bezinteresownej miłości, ocenia innych po tym co osiągnęli, a samo czuje się warte na tyle, na ile przypodoba się innym.

Ojciec innego chłopca, Michała, zabrał go kiedyś na wycieczkę do Niemiec. Pojechali zakupionym niedawno BMW. Gdy w Berlinie policjant nie pozwolił im wjechać w jedną z uliczek centrum i gdy ojciec zawrócił, Michał odezwał się usatysfakcjonowany: „A jednak nie udało ci się”. Ojciec spojrzał rozdrażniony na syna i rzekł: „Mnie się zawsze wszystko udaje. Zaraz ci to udowodnię”. Wrócił z powrotem do stojącego u wlotu do uliczki policjanta i dał mu do ręki plik marek. Spojrzał zadowolony na syna i z piskiem opon pojechał dalej. Kilka lat później Michał trafił do jednego z ośrodków dla narkomanów i nadal walczy z uzależnieniem od heroiny.


ImageFilozofia pozoru

- Jak ty wyglądasz? Ubierz się po ludzku, przecież idziemy w gości. Co ludzie powiedzą, gdy zobaczą cię w takiej fryzurze? Tak to możesz sobie chodzić na dyskotekę, a jeśli już wychodzisz ze mną, to będziesz wkładała to, na co ja ci pozwolę.

Dzieci wychowywane poprzez komentarze w stylu „co ludzie na to powiedzą” – będą z czasem myślały kategoriami pięknego samochodu, firmowych ciuchów, ładnego chłopaka... Dobre stanie się to, co ładnie wygląda. Lansowanie filozofii pozoru i zewnętrznego wyglądu sprawia, że dziecko staje się niewolnikiem mody i przyjętych w środowisku konwencji, czuje się warte na tyle, na ile inni mówią o nim dobrze.

„Gdy rodzice dowiedzieli się, że ćpam, ukrywali to przed wszystkimi – mówi Monika. „Kupowali mi najlepsze ciuchy i wysyłali co drugi dzień do fryzjera, abym nie wyglądała na narkomankę. Co by ludzie o nich pomyśleli, gdyby dowiedzieli się, kim naprawdę jest ich córka? Byli przecież taką zgraną parą, zawsze uśmiechnięci i ładnie ubrani”.


ImageFilozofia posiadania

Jednego z narkomanów odwiedziła w więzieniu mama i pyta go: „Dlaczego nam to zrobiłeś? Czyż ja i tato nie daliśmy ci wszystkiego, co chciałeś?” On na to odpowiedział: „Tak, daliście mi bardzo dużo rzeczy. Ja natomiast chciałem mieć was”.

Takie dziecko nie nauczy się, jak prawdziwie kochać, jak poświęcać czas drugiej osobie... Będzie czuło się doceniane posiadając dużą sumę pieniędzy na koncie, luksusowy samochód, tytuł naukowy. Współmałżonek nie wystarczy do szczęścia, bo cóż to za sztuka mieć tylko jednego partnera? Również i tu, w dziedzinie seksu, im więcej będzie miał partnerów, tym lepsze mniemanie o sobie.

Ojciec 8-letniego Macieja, dyrektor dobrze prosperującej firmy, zwykł zlecać sekretarce także robienie zakupów. Mama Macieja umarła kilka lat temu, dlatego ojciec musiał troszczyć się o to, aby domowa lodówka była zawsze pełna. Gdy zbliżały się święta Bożego Narodzenia, sekretarka dostała od szefa dwie kartki ze spisanymi artykułami do kupienia. Jedna z nich była napisana przez szefa, druga zaś, w zaklejonej kopercie, przez jego syna. Co roku Maciek mógł napisać trzy rzeczy, które chciałby otrzymać pod choinkę. Gdy obie kartki dotarły do sekretarki, zwróciła się do szefa wychodzącego w pośpiechu na kolejną naradę:

- Ależ panie dyrektorze, nie mogę zrealizować listy, jaką otrzymałam od Maćka.

- Niech spełni pani jego wszystkie trzy życzenia. Stać mnie nawet na bardzo drogie prezenty.

- Ale tego nie da się nigdzie kupić – krzyknęła za zbiegającym już po schodach szefem. Nie mogąc go zatrzymać, wróciła do biurka i jeszcze raz przeczytała listę życzeń przygotowaną przez Macieja:

W tym roku na Boże Narodzenie chciałbym, abyś mi, Tato, nic nie kupował.
Moje trzy życzenia to: abyś był częściej ze mną, poszedł ze mną do kina i nauczył mnie grać w szachy.


ImageFilozofia przyjemności

Im częściej odpowiadamy dzieciom „tak” na prośbę zaspokojenia przyjemności, tym trudniej będzie im w przyszłości zdobyć się na poświęcenie. Gdy dzieci mówią: „lubię to” lub „to mi sprawia przyjemność”, często myślą: „muszę to otrzymać”. Gdy czują potrzebę modlitwy – modlą się. Gdy chcą iść do szkoły – idą. Dlaczego miałyby robić coś wbrew temu, co czują? Uważają, że coś, co jest przyjemne, nie może być złe. A z pewnością widzą zło we wszystkim, co sprawia im przykrość. Takie dzieci będą kierowały się emocjami, odczuciami, a nie rozumem. Rodzice, którzy nie mówią „NIE” na kaprysy dzieci, prędzej czy później będą musieli szukać pomocy w poradniach uzależnień lub u dobrych adwokatów.


Od czego zacząć odbudowywanie więzi z dziećmi?

Zanim Pan Bóg podyktował Mojżeszowi przykazanie: „Czcij ojca swego i matkę swoją”, kazał mu najpierw napisać: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”. Dzień święty święcić, to także poświęcić niedzielę własnym dzieciom, zasłuchać się w ich marzenia, poświęcić swój czas na to, by dzieci do nas mówiły.

o. Wojciech Żmudziński SJ



© Szum z Nieba nr 47/2001

 

Polecamy rewelacyjną książkę autora pt. "Niebo jest w nas".

Więcej - kliknij tutaj.

Ostatnio zmieniany piątek, 04 październik 2019 18:45
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Wojciech Żmudziński SJ

Biblista i pedagog, założyciel Centrum Kształcenia Liderów i Wychowawców im. Pedro Arrupe.
Autor książki: Rodzice dodający skrzydeł.

Najnowsze od Wojciech Żmudziński SJ

Artykuły powiązane