Wydrukuj tę stronę

Elastyczność wobec przepisów...

W naszym współczesnym życiu religijnym, największym chyba niebezpieczeństwem jest skostniałość pewnych szablonów życiowych. Często ratujemy literę prawa, kosztem ducha prawa. Jesteśmy niekiedy bardziej „zakonni”, niż chrześcijańscy! Chociaż wygląda to na paradoks, w rzeczywistości nieraz tak jest, że łatwiej umiemy obronić szczegółowe przepisy i postanowienia, aniżeli ducha Ewangelii.

 

Czyżby to było sprzeczne? W założeniach nie, ale niekiedy w praktyce na to wychodzi. Stąd też musimy starannie pielęgnować w sobie ducha Bożego, ducha Chrystusowego, Jego życiowy, ewangeliczny styl. Bez duchowej elastyczności i wewnętrznej swobody, zwłaszcza tam, gdzie można uczynić coś dobrego, gdzie nadarza się ku temu szczególna sposobność, nie można być uczniem Chrystusowym.

(Włocławek, 30 września 1962 r.)


Najbardziej słuszne i uzasadnione prawa, w stosowaniu wymagają miłości. Czy ustanowił je Bóg, czy natura ludzka przez Boga stworzona, czy Kościół czy poszczególne wspólnoty, wszystkie one w stosowaniu wymagają miłości. Dlatego trzeba mówić o „duchu stosowania praw”. Nie wystarczy je znać! Poznanie prawa nie jest jeszcze najwyższą mądrością, lecz umiejętność stosowania go. Nie w tym sensie, aby omijać prawo, lecz aby w stosunku do konkretnych warunków należycie stosować taki jego wymiar, jaki jest konieczny w danych okolicznościach, tak przecież zmiennych.

Ponieważ maior horum est caritas, musimy przyjąć, że nad prawem unosi się duch miłości. Tylko ten, kto miłuje, będzie dobrze stosował prawo. Duch miłości jest normą działania i postępowania zarówno w życiu osobistym, jak we współżyciu ludzi. Reguluje on życie społeczne, życie Kościoła, jego najrozmaitszych instytucji i wspólnot.

W stosowaniu prawa musimy przede wszystkim pamiętać o duchu, jakim mamy się kierować w przestrzeganiu normy prawnej. Norma prawna ma porządkować, ale nie tyle przez literę prawa, co przez miłość, bo litera zabija, a duch ożywia. Najlepsze prawo, najbardziej rozumne, słuszne i potrzebne dla ogółu ludzkości, może zadręczyć człowieka, jeśli nie będzie miłości. Zawsze pojawi się konflikt między prawem powszechnym a prawem jednostki, skłonność, aby prawo powszechne aplikować absolutnie i bezwzględnie do konkretnej jednostki. Możemy przez to, zachowując normę prawną, naruszyć miłość, czyli to, co najważniejsze, przed czym umiera wszelkie prawo.

(Warszawa, 26 czerwca 1962 r.)

kard. Stefan Wyszyński

 

W tym temacie polecamy bardzo dobrą książkę pt. "Z grzechu do wolności" o. Józefa Kozłowskiego SJ. Książka została też wydana na dwóch płytach CD.

Więcej - kliknij tutaj. 

Ostatnio zmieniany czwartek, 26 wrzesień 2019 14:51
Oceń ten artykuł
(0 głosów)